#wpisodserca od zespołu

Zbiegłam po schodach. Gotowałam makaron, bo dzieci zaraz miały wrócić z przedszkola i… prawie o nim zapomniałam. Jeszcze wczoraj widziałam ogłoszenie. Ono było dla mnie – byłam pewna, że muszę na nie odpowiedzieć. Praca przy projekcie ewangelizacyjnym. Osoba, która zna i czyta Pismo Święte, potrafi napisać na każdy temat bez zbędnej egzaltacji… To ja! Tak, to było dla mnie.

Nie wiedziałam nic. Nie wiedziałam nawet, czy ktokolwiek mi za coś zapłaci i nie szukałam wtedy pracy, bo miałam wiele innych zajęć, ale wiedziałam, że to ogłoszenie jest dla mnie.

Tylko że było wczoraj. Dziś już go nie ma. Zaraz, zaraz. Pamiętam ten adres mailowy. Był taki dziwny, chyba taki… Wysyłam. Nie. Wysyłam. Nie, bez sensu. Nie będę się wygłupiać…. Wysłałam. Trzy swoje teksty i dopisek, że nie szukam pracy, ale to ogłoszenie jest dla mnie. Ciekawe tylko, czy pod dobry adres… Byłam cała w emocjach. Mąż wszedł do domu i zapytał: „Co jesteś taka… inna?” Powiedziałam tylko: „Wiesz, było ogłoszenie o jakiejś pracy przy projekcie ewangelizacyjnym i ja musiałam na nie odpowiedzieć.
– Wiem, wiem. Nie mam warunków na to, żeby pracować, tylko że to ogłoszenie było dla mnie.  Ale i tak nikt mnie nie zatrudni. Kto zatrudnia kobietę w 4. miesiącu ciąży?”…

Dziś siedzę i piszę ten tekst. Obok śpią moje dzieci, mam ich już troje. Do Teobańkologii przyszłam właśnie wtedy, bo „dla Boga nie ma nic niemożliwego” i na moje zgłoszenie odpowiedziano. Pamiętam, że kiedy w czasach obostrzeń słuchałam radiowej transmisji Mszy Świętej, kapłan zachęcał, by podczas Komunii Świętej pomodlić się słowami: „Pragnę Cię przyjąć Panie z tą samą pokorą i ufnością, z jaką Maryja przyjęła Syna Bożego”. Te słowa zostały we mnie. To był moment, chwila, ale dokładnie ją pamiętam. Od tamtej pory szukałam czegoś więcej. Moim pragnieniem było właśnie takie przyjęcie Jezusa, które popychało mnie do dzielenia się Nim z innymi. W tych szczególnych okolicznościach, kiedy kościoły były pełne serc, a nie ludzi, nie chciałam zatrzymać Go tylko dla siebie. Tak było zawsze, ale wtedy wybrzmiało to we mnie w szczególny sposób. 

To było pragnienie każdego z nas. Każdy, kto tworzy dziś zespół Teobańkologii przyszedł tu, ponieważ Pan Bóg go tu przyprowadził. Jesteśmy o tym przekonani. Jesteśmy różni i to też jest piękne, ale łączy nas jedno: Ewangelia – największy Skarb Kościoła również dla nas jest największym Skarbem. Chcemy Go nieść drugiemu człowiekowi.

Tylko… co to znaczy?

Przecież Ewangelię niesie się też przez zwykłe rozmowy z sąsiadką, życzliwość, śniadanie dla męża czy pełne zrozumienia spojrzenie w oczy… To jest tak ważne i potrzebne. I wcale nie łatwe! My chcieliśmy, by Pan Bóg nas posłał, gdzie tylko zechce, także w przestrzeni zawodowej. Mamy swoje rodziny, mamy problemy, wzloty i upadki. Śmiejemy się, denerwujemy, wymyślamy nowe, popełniamy błędy – jak to w pracy. Ale praca tutaj, w Teobańkologii, nie jest dla nas tylko pracą. Jest łaską. Jest tym, do czego dróg od zawsze szukaliśmy – wykorzystywaniem swoich talentów na chwałę Bożą i pożytek ludzi.

Jeden z grafików znalazł się tutaj po tym, jak prosił Matkę Bożą w Nowennie Pompejańskiej o dobrą pracę. Propozycję dostał pierwszego dnia po zakończeniu części błagalnej. Koleżanka miała dobrą pracę, ale prosiła, by Pan Bóg zrobił z nią, co będzie chciał, jeśli będzie potrzebna mu gdzieś indziej i dziś też dużo tutaj pisze. Na co dzień jesteśmy dla siebie ogromnym wsparciem! Ktoś zostawił pracę w korporacji i przyszedł pracować tutaj. Inni zastanawiali się, jak mogą szerzyć Królestwo Boże i Pan Bóg im to pokazał bardzo konkretnie, choć często inaczej niż sobie wyobrażali.

Jesteśmy tu dla Niego, dla Was i… dzięki Wam! Dzięki temu, że tu jesteście. Modlicie się z nami i za nas, czytacie to, co piszemy, wspieracie. Dzięki temu, że wchodzicie w misję Teobańkologii i chcecie ją współtworzyć! To dzięki Wam możemy przekuć swoje umiejętności w największą wartość – pracę na rzecz Ewangelii. Niech Ewangelia się niesie na chwałę Bożą i pożytek ludzi jak najlepszymi środkami, czyli pragnienie ks. Teodora, jest również naszym pragnieniem.

Dlatego jesteśmy, gdy potrzeba. Pracujemy, tworzymy, modlimy się. Cały czas też się szkolimy, szukamy nowych, lepszych rozwiązań. Myślimy także o osobach młodych. Chcemy pokazać im Skarb Kościoła w atrakcyjny dla nich sposób, a to dziś wydaje się szczególnie trudne. To właśnie dla nich chcemy być na bieżąco, by dostosowywać sposób przekazu do tego, jak oni postrzegają rzeczywistość, by odpowiadać na ich pragnienia w dobry, zrozumiały dla nich sposób. Bo przecież Ewangelia jest odpowiedzią na wszystkie potrzeby. Ona przyniesie ukojenie, pocieszenie, radość, wyzwoli z samotności. Tylko trzeba z nią dotrzeć do drugiego człowieka…

Dzięki Wam możemy się o to starać. Możemy wykorzystywać to, czego każdy z nas nauczył się przez lata studiów i szkoleń, możemy dobierać jak najlepszy sprzęt, dbać o jakość transmisji. Nie bylibyśmy w stanie tego wszystkiego zrobić bez środków finansowych. Każdy z nas ma też swoją rodzinę, która – mamy tego świadomość – jest jego podstawowym powołaniem. Chcemy w tych rodzinach być, tworzyć je, przekazywać Ewangelię i fundamentalne dla nas wartości naszym dzieciom. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na pracę tutaj po godzinach, dlatego nie może się ona ograniczać do wolontariatu. Doba byłaby za krótka, bo dużo tu pracujemy… Tym bardziej chcemy podkreślić, że to wszystko, co tutaj robimy, jest możliwe dzięki Wam i Waszemu wsparciu. Dzięki Wam możemy łączyć pracę zawodową z misją. Dzięki Wam, Drodzy Darczyńcy, mogliśmy zostawić swoje dotychczasowe zajęcia zawodowe i poświęcić się temu dziełu.

Dziś wspieramy ks. Teodora i społeczność Teobańkologii. Nie musimy się martwić, że zaniedbamy swoje rodziny, nie musimy być rozdarci między jednym, a drugim. Może to być dla nas przestrzeń zawodowa. Dla każdego z nas jest to jednak coś więcej niż praca i wielką radością jest to, że możemy być właśnie tutaj. Jeśli podoba Wam się to, co robimy, jeśli czerpiecie stąd dobro, to zapraszamy Was do dalszego współtworzenia Teobańkologii. Możecie się włączyć modlitwą, której owoce dostrzegamy niemal każdego dnia. Możecie opowiedzieć innym o nas, by to, co tworzymy, miało szansę dotrzeć do kogoś, kto tego potrzebuje. Możecie wesprzeć nas finansowo, na przykład tutaj – poprzez tzw. szybkie metody płatności, które uruchomiliśmy niedawno, myśląc z wdzięcznością o naszych Darczyńcach:

Wasze zaufanie jest dla nas bardzo ważne!
Nigdy nie zdołamy wyrazić wdzięczności za każdą formę wsparcia. Niech jej namiastką będą dalsze starania o jak najlepszą jakość naszej pracy dla chwały Bożej i Waszego pożytku. Chcemy pracować dla Boga i dla Was. Dlatego tu jesteśmy. 

Przewiń do góry