Our website use cookies to improve and personalize your experience and to display advertisements(if any). Our website may also include cookies from third parties like Google Adsense, Google Analytics, Youtube. By using the website, you consent to the use of cookies. We have updated our Privacy Policy. Please click on the button to check our Privacy Policy.

Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Na modlitwie szukaj siły i pokoju

Bardzo osobisty wpis tym razem. Są takie wieczory jak ten, w którym wiem jak bardzo moje owieczki cierpią i nie jest w stanie nic z tym zrobić. Kilka wiadomości wysłać i nic więcej nie mogę. Czasem nawet tego nie mogę. Ktoś nie przestaje płakać od godziny 16:00, ktoś oberwał mocno od rodziny, ktoś mówi zniechęcony, żebym go zostawił, ktoś inny się czegoś bardzo boi… Jako ksiądz wiem to i nie ukrywam, że nie obciąża mnie to. Są takie wieczory jak ten, gdy znajdą się tacy, którzy niestety okrutnie się mszczą na mnie i chcą mi zaszkodzić na różne sposoby. Co wtedy? Klęcznik, podkładki pod kolana (mam kilka chorób kolan  ) i zaczynam modlitwę. Mam pokój w sercu. Wielki piątek to tylko etap nie tylko w moim życiu. Maryja pomoże. Proszę Was o modlitwę. Ja jestem dobrej myśli. Walczę i zwyciężę. W sumie to Bóg zwycięży. Biorę wodę święconą. Żeby nie było tak zupełnie negatywnie powiem, że wczoraj miałem taką rozmowę z moją rodzoną siostrą, jakiej nigdy nie miałem… mega pozytywna. Dzięki Siostra!

Ps. Zrobiłem ten wpis nie w tym celu, byście się martwili o mnie (bo będzie dobrze), ale, by pokazać tę część kapłańskiego życia, której w kinach miliony nie zobaczą. No i chcę zachęcić Was do walki na modlitwie. Innego życia kapłańskiego, które by nie miało być podobne do tego, nie wyobrażam sobie.