Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Czym jest kontemplacja wlana według św. Jana od Krzyża?

Home / Artykuły / Czym jest kontemplacja wlana według św. Jana od Krzyża?

Któregoś letniego poranka, gdy mgła jeszcze nie rozpłynęła się w alpejskim powietrzu pod wpływem intensywnych promieni słonecznych, pewien wędrowiec usiadł na kamieniu. Jego wzrok padł na oświetlone stoki górskie mieniące się ferią barw. Jego umysł zamarł, wzrok ogarniał jakby za jednym zamachem wszystko, co widział, z zachwytu na moment „odleciał z tego świata”.

To proste, intuicyjne poznanie piękna i majestatu gór trwało tylko chwilę, gdyż nasz pierwszy bohater doświadczył jedynie kontemplacji naturalnej. Nie skupiał się na niej św. Jan od Krzyża, gdyż znalazł drogocenniejszą perłę…

Pewien pobożny mężczyzna zabrał się do medytacji słowa Bożego. Wyobraził sobie Jezusa w swoim wnętrzu, którego postanowił obserwować oczami wyobraźni. Jego myśli nie przechodziły od wniosku do wniosku, lecz pod wpływem miłości wpatrywał się w Jezusa. To doświadczenie nie trwało zbyt długo, gdyż nasz drugi bohater doświadczył jedynie kontemplacji teologicznej. O niej mówił św. Jan od Krzyża, lecz skupił się na omawianiu znacznie drogocenniejszej perły…

Pewna pobożna matka piątki dzieci, która gorliwie i systematycznie prowadziła głębokie życie duchowe, zabrała się do modlitwy. Ostatnią medytację zakończyła napełniona wielkimi pociechami i doświadczeniem obecności Bożej. Ten stan jednak nie powrócił, wręcz przeciwnie: jedyne, czego doświadczała, to zniechęcenie, oschłość, brak odczucia obecności Boga, niemożność rozmyślania nad słowami Biblii. Niezdyscyplinowane myśli i wyobraźnia starały się jej dokuczyć, ona jednak nie przejmowała się nimi. Miała świadomość, że się modli oraz że jest kochana przez Jezusa, choć tego nie odczuwała. Starała się nie tracić tej ogólnej, niewyraźnej świadomości i usiłowała trwać przed Bogiem w milczeniu serca. Lękiem napawała ją sama myśl, że ma chwycić Pismo Święte i zacząć wyobrażać sobie jakąś scenę z Ewangelii.

W jej duszy panowała pustynia, na której, paradoksalnie, kwitło życie. Pustynna gleba stała się najżyźniejszą ziemią dla wzrostu pragnienia wyrzeczenia się wszystkiego i cierpienia dla Umiłowanego. Mądra matka odnalazła perłę na pustyni – a raczej pozwoliła wyprowadzić się na pustynię, która okazała się właśnie tą najsłuszniejszą, najdrogocenniejszą i najpożyteczniejszą perłą. Za jakiś czas, jeśli będzie się starała wytrwale modlić, praktykować miłość, zapominać o sobie, zapierać się siebie w wiernym wypełnianiu swoich codziennych obowiązków domowych i zawodowych, pustynia stanie się również najprzyjemniejszą perłą…

Nasza trzecia bohaterka nie odczuwa jeszcze rozkoszy kontemplacji, ale nawet nie pragnie jej odczuwać. Ona ma inny, coraz bardziej sprecyzowany cel – znaleźć Jezusa i Jemu sprawić przyjemność. Przewodnikiem w jej poszukiwaniach jest św. Jan od Krzyża, który poucza ją, że ten przykry i bolesny dla niej „pustynny stan” podczas modlitwy jest dla niej ogromnym dobrodziejstwem. Choć tego nie czuła, jednak wierzyła, że Duch Boży prowadzi ją przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Nadzieja i miłość popychały ją, aby trwać wiernie na modlitwie i nie ulegać pokusie ucieczki do trosk doczesnych. Ufała, że ten czas nie jest stracony, choć jednym z najintensywniejszych jej odczuć jest właśnie to, że traci czas, ani nie rozważając słowa Bożego, ani nie wypowiadając żadnych słów, ani nie czytając niczego na modlitwie, ani nie służąc swojej rodzinie. Pragnęła też coraz mocniej wrócić do świata po skończonej modlitwie i troszczyć się o sprawy zewnętrzne o tyle, o ile troski doczesne pozwalały jej kochać mocniej Boga, męża, dzieci, bliźnich oraz stawać się większą służebnicą Boga.

Najlepszym kluczem do odczytania tajemnicy kontemplacji wlanej jest osoba Jezusa Chrystusa, który pozostaje całkowicie Bogiem i zarazem całkowicie człowiekiem. Dzięki człowieczeństwu Jezusa możemy dojść do nadprzyrodzonego kontemplowania Jego bóstwa. Medytację można skojarzyć z człowieczeństwem Jezusa, kontemplację wlaną zaś z Jego boską naturą. Medytacja i kontemplacja to dwa środki, poniekąd też dwa kolejne stopnie, dzięki którym dusza jest wznoszona do Boga. Rozpoczynający modlitwę zaczyna od rzeczy zrozumiałych i uchwytnych – bierze modlitewnik, wypowiada słowa modlitwy, zastanawia się nad nimi, patrzy na krzyż, piękno przyrody, wzbudza w sobie uczucia żalu, wdzięczności i inne. To jest właśnie szeroko rozumiana medytacja. Zarówno medytacja, jak i kontemplacja wlana mają swoje nadprzyrodzone źródło w Bogu. Różnica uwidacznia się jednak w odbiorze i przeżywaniu tych dwóch rodzajów/stopni modlitwy.

Medytacja jest odbierana na sposób przyrodzony, nieprzekraczający zdolności naturalnych duszy. Dlatego medytujący jest zobowiązany do używania słów, pojęć, obrazów, sądów, wnikania w sens słowa Bożego, tekstów służących do modlitwy, wzbudzania pobożnych uczuć itd. Ta medytacja może się z czasem uprościć do tego stopnia, że przybierze formę modlitwy, której doświadczył nasz drugi bohater. W kontemplacji nadprzyrodzonej zaś człowiek zobowiązany jest stopniowo uwalniać się od naturalnych narzędzi rozmowy z Jezusem w Jego człowieczeństwie – od wszelkich naturalnych pojęć, wyobrażeń, sądów, obrazów itd. Ktoś może zapytać: co zostanie, jeśli porzucimy obrazy, rozmyślania, sądy, pojęcia naturalne? Zostanie ogólna miłosna uwaga (advertencia, atención), czyli świadomość, że się modlę, odpowiednie usposobienie do odbioru nadprzyrodzonego poznania (noticia) bóstwa Jezusa (zob. NC I, 10, 4; DGK II, 13, 7; 14, 7). Tego właśnie doświadczała nasza trzecia bohaterka, u której można było zauważyć objawy niewydoskonalonej jeszcze kontemplacji mistycznej w jej oschłej formie.

Mistyk Hiszpański używa wielu określeń, aby wyjaśnić trudną do zrozumienia łaskę kontemplacji wlanej. Mówi o niej, że ma charakter ciemny, nadprzyrodzony, wlany, ogólny, ale zarazem mroczny, straszny, burzliwy, przerażający. Używa też innych jej nazw: teologia mistyczna; tajemne, ogólne, miłosne poznanie Boga; noc ciemna; ogólna uwaga miłosna. Spróbujmy wyjaśnić znaczenie tych określeń.

Dlaczego kontemplacja jest ciemna? Wyobraź sobie człowieka, który przez długie lata żył w jaskini. Jedynym blaskiem docierającym do jego oczu było światło lampy rozjaśniające mrok. Co się stanie, gdy jaskinia się zawali, a jej wieloletni mieszkaniec spojrzy prosto w światło silniejsze od miliona słońc? Czy zachwyci się tą jasnością? Nie, raczej oślepnie od jej nadmiaru. Kontemplacja jest ciemna, ponieważ jest bardzo intensywnym światłem Bożej prawdy, które oślepia nasz rozum.

Dlaczego kontemplacja jest ogólna? Święty Jan od Krzyża wyróżnia poznanie naturalne oraz nadprzyrodzone. To drugie dzieli na szczegółowe (mniej lub bardziej wyraźne, odczuwalne, zrozumiałe, uchwytne) i ogólne (niewyraźne, niezrozumiałe, nieodczuwalne, nieuchwytne). Kontemplacja jest właśnie poznaniem nadprzyrodzonym ogólnym, nadnaturalnym poznaniem Boga dzięki wierze. M. Gajda podaje świetny obraz dla wytłumaczenia tej zawiłości. Spróbujmy porównać Boga do zasobów internetu, duszę do komputera, a sposób modlitwy do łącza internetowego. Medytacja, w której używamy zmysłów naturalnych i władz człowieka od nich zależnych, jest „słabym łączem internetowym”. W słaby sposób „przekazuje nieskończonego Boga do duszy”, niemniej jednak takie „łącze” jest konieczne na początku drogi modlitwy.

Potrzeba doskonalszego sposobu przekazu, który pomija narzędzia medytacji – zmysły naturalne i władze wewnętrzne człowieka od nich uzależnione. Tym niemalże „nieskończenie wydajnym i szybkim łączem internetowym” jest ogólna, nadprzyrodzona, ciemna kontemplacja Boga. Im jest czystsza, tym mniej wyraźna, mniej zrozumiała, mniej odczuwalna – i dlatego właśnie jest najdoskonalszym i najefektywniejszym narzędziem, dzięki któremu Bóg „wlewa się w duszę”. Jeśli mówimy o kontemplacji jako swoistym rodzaju poznania, można powiedzieć, że kontemplatyk jest jakby „studentem mistycznej teologii”. Na tej „uczelni” prowadzi „indywidualne wykłady” sam Bóg w niewysłowionym „języku miłości”.

Dlaczego kontemplacja jest według św. Jana straszna, mroczna, burzliwa i przerażająca? Ponieważ jest taka dla naszego „fałszywego ja”. Przez nią umiera w nas stary człowiek i w bólach rodzi się nowy. Gdy spotykają się dwie przeciwności w naszej duszy – absolutna świętość Boga z naszą nędzą i przywiązaniem do grzechu – nie sposób nie odczuć straszliwego bólu, który jest skutkiem „zmiany łącza internetowego” na znacznie szybsze i wydajniejsze. Światło kontemplacji ponadto odsłania egoizm kontemplatyka – zobaczyć go w prawdzie to wielka męka. Dodatkowo szatan, widząc swoją ogromną stratę, potęguję cierpienie kontemplatyka, aby zniechęcić go do modlitwy. Niemały ból wynika z ciągłego ponawiania decyzji, że to już nie ja rządzę w swoim wnętrzu, ale Bóg – On sam porusza władze duszy, sam siebie wlewa, sam działa. Niełatwo „oddać stery” Bogu i za darmo, bez zasług przyjmować boskie dary, idąc zupełnie nową, nieznaną, ciemną drogą.

Spróbujmy porównać nasze władze duchowe (pamięć, rozum, wolę) do pamięci i procesora komputera. Bóg „instaluje nowe, nadprzyrodzone oprogramowanie” człowiekowi, który do tej pory zadowalał się „wirusami grzechowymi”. W woli „instaluje” miłość, w rozumie wiarę, w pamięci nadzieję. Kontemplacja wlana najlepiej nadaje się do takiego „zresetowania duszy” i instalacji oprogramowania „Jezus Chrystus V 2.0”, stanowi najlepsze „łącze” pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Pomijając akademickie dyskusje, można powiedzieć, że każdy jest powołany do kontemplacji wlanej i że stanowi ona normalny etap w rozwoju życia duchowego. Jednak wielu żyje zbyt powierzchownie, aby usposobić się do przyjęcia tak wielkiej łaski, wielu ukochało swoje „wirusy”, dlatego nie chce ich „odinstalować”. Inni jeszcze otrzymują tę łaskę kontemplacji, ale nie rozumiejąc jej i nie znajdując przewodników, którzy by im pomogli, marnują nieskończone dobrodziejstwa i wracają do starych, utartych sposobów medytacji, które przez wiele lat praktykowali, a które już im szkodzą i męczą ich. Sam św. Jan napisał, że zmarnowanie łask kontemplacyjnych jest gorsze od upadku wielu początkujących dusz (por. ŻPM 3, 42–60). Czy i my zmarnujemy dar Boży?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *