Our website use cookies to improve and personalize your experience and to display advertisements(if any). Our website may also include cookies from third parties like Google Adsense, Google Analytics, Youtube. By using the website, you consent to the use of cookies. We have updated our Privacy Policy. Please click on the button to check our Privacy Policy.

Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Informacje

3 Comments

  • ANNA

    Proszę za Annę i Andrzeja i za nasze dzieci
    o dar potomstwa i wyjście z długów
    o zdrowie i łaski

  • Alicja

    Tak, nie należy poprzestawać w wierze, modlitwie i nadziei na więcej. Bo Ci, którzy proszą otrzymują.
    Ostatnie moje lata życia okupione były olbrzymim wysiłkiem i walką o zdrowie moje i mojej mamy. Najpierw mania prześladowcza z jaką zmagała się mama była nie do zniesienia. Doprowadziła mnie do depresji. Zmuszona do urlopu zdrowotnego byłam pełna nadziei, że odpocznę i nabiorę sił. Ale niestety! Nowotwór nerki u mamy zakłócił wszelkie nadzieje. Operacja, półroczna opieka nad mamą, czyli tytaniczna praca. Czyli czas nie dla mnie, a dla Bliźniego, bo czyż nie po to żyjemy. Później wzloty i upadki, po których nastąpił przerzut do mózgu. Opieka połączona z pracą zawodową, precyzyjnie wyliczona jak w szwajcarskim zegarku. Gdy było naprawdę źle, nadeszła przerwa świąteczna, która okazała się wybawieniem. Po świętach powrót do pracy i oczekiwanie na operację. Na szczęście studiująca córka z wydłużonym czasem wolnym na uczelni pomocna w opiece nad ciężko chorą babcią. W pierwszym dniu ferii wyznaczona operacja, czyli znów dany czas dla mamy, by czuwać po operacji w szpitalu. Potem strach, co dalej? Ale Bóg z Maryją pomagają i zapewniają opiekę szpitalną. Nastąpił czas koronawirusa, czyli możliwość opieki w domu przy zdalnej pracy. Odeszła 28 marca! Podczas tej naszej wspólnej drogi czułam, że jestem wraz z tą chorą mamą prowadzona za rękę i nie zostawiona sama sobie. Bo kiedy nie wiedziałam, co dalej będzie, Bóg zsyłał mi opiekę, albo szpitalną, albo rehabilitacyjną i to z dnia na dzień. Teraz, po Jej śmierci mimo trudności, z jakimi zmaga się świat, ja mam czas na złapanie dystansu, odpoczynku, oddechu i pogłębionej modlitwy. Czuję, że jest mi dany ten czas Błogosławiony czas, bo już nie pamiętam kiedy miałam czas na modlitwę i wsłuchanie się w to, co chce mi Bóg powiedzieć. Zaraz od Wielkiego tygodnia pojawiliście się Wy- Teobańkologia i modlitwa, która otula moje utrudzone serce. Pozwala modlić się o Niebo dla ukochanej Mamci. Polecić wszystko, co stargane i udręczone jest we mnie. Moje serce dziękuje za dar wspólnoty i obecności Naszego Pana. Niech będzie Bóg błogosławiony wraz z Maryją i wszystkimi Świętymi❤💕AMEN!

Comments are closed.

Related Posts