Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Silny Bóg

Home / Homilie / Silny Bóg

Nie musisz być silny. Nie musisz być silna. Ważne, żebyś liczył na łaskę i pomoc Bożą, robiąc to, co w zasięgu Twoich sił. Jezus do Faustyny: „najbardziej rani mnie niedowierzanie mojej dobroci”. To klucz rozwoju i rozwiązań trudności – oprzeć się na Bogu, nie na sobie. Na tym polega pokora.
Poniżej skrót kazania z kiedyś 


Z dzisiejszej Ewangelii zdaje się wyłaniać obraz Jezusa Uzdrowiciela, który gdyby wszedł do szpitala, to by szedł od sali do Sali i po kolei każdego uzdrawiał z jego choroby i słabości. „Obchodził Galileę głosząc Ewangelię i lecząc wszelki choroby i wszelkie słabości wśród ludu”. W tym kontekście zaintrygować nas może, że np. Łk 5,15 – „liczne tłumy zbierały się, aby znaleźć uzdrowienie ze swoich słabości. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się”. Raz uzdrawia wszystkich, innym razem ucieka od tych, którzy ze słabościami do niego przychodzą. Jest w tym jakaś logika i da się to zrozumieć?
Samo Pismo Święte odpowie nam na tę pozorną sprzeczność. J 11,4 – o chorobie, słabości Łazarza – „ta choroba/słabość nie prowadzi do śmierci, ale do chwały Boga, aby wsławiony został przez nią Syn człowieczy”. Nasze choroby i słabości po co Bóg dopuszcza. Dla swojej chwały. Ktoś może zarzucić, że Bóg jest w tym egoistą. Zobaczmy zatem inny fragment NT, w którym występuje greckie słowo astheneia oznaczające nie tylko chorobę ciała, ale tez różnego rodzaju słabość i niedomaganie fizyczne i duchowe, również bezsilność, poczucie bezsilności.
„Najchętniej będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa” – jeśli zabierze nam niektóre nasze słabości, może nam zabrać powód do naszej największej chluby, naprawdę.
Moc w słabości się doskonali
Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.
Słabość wyzwala dziecięcą ufność, a ufność jednoczy z Bogiem, zbawia, jest jedynym naczyniem, którym czerpie się łaski Boże. „Ufnośc i tylko ufność powinna nas prowadzić do miłości”. W bezsilności zaczynamy rozumieć nie tylko intelektualnie, ale też z doświadczenia, że to łaska nas zbawia, a nie uczynki, że dzieło mojego uświęcenia, to dzieło samego Boga, a nie moje, że bez Boga nie mogę nic uczynić.
Dobrze przeżyte poczucie bezsilności najbardziej otwiera na Ducha Świętego, na jego dary. Tam gdzie jest kres moich sił, tam zaczyna się łaska. Moja słabość może stać się przestrzenią działania wszechmocy Bożej. Miejsca zranione przez grzech mogą stać się najbardziej chłonne na łaskę. Tak jak u Jezusa na krzyżu, moja haniebna przeszłość może stać się przyczyną największej mojej chwały, radości, pokoju i szczęścia.
Czasem jest tak, że gdyby Jezus zabrał nam naszą słabość, zaszkodziłoby nam to, oparlibyśmy się na sobie, a nie na sile Boga. Zabrałby nam też czasem powód do chluby, przestrzeń swojego działania, drogę dostępu do naszej duszy. Czy to oznacza, że słabość jest dobra sama w sobie? Oczywiście, że nie.
Jezus, który wziął na siebie nasze słabości chce się z Tobą spotkać… Uznaj swoją słabość i rzuć się w Jego silne ramiona.