Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Rodzina

Home / Homilie / Rodzina

Z przesłaniem dla Ojców i życzeniami, by nie zatracili się w zarabianiu na rodzinę, ale pamiętali oczywistą prawdę, że ich dzieci o wiele bardziej potrzebują ich samych, niż tego, co zarobią dla nich.


Poniżej część krótkiego „artykuliku”, który kiedyś napisałem o szkodach wynikających z pomieszania priorytetów w rodzinie, na podstawie nauki św. Jan od Krzyża . Styl trochę niestrawny, bo teologiczny.
Mistyk Hiszpański klasyfikuje rodzinę, dzieci i małżeństwo jako dobra doczesne (Por. DGK III, 19,1). Pozostając wierny Ewangelii, która podkreśla ogromną wartości rodziny, ostrzega przed szkodami, które nieuchronnie przyniesie zapominanie o prawdzie, że „wola powinna się radować tylko tym, co jest ku czci i chwale Bożej. Najwyższą zaś cześć możemy oddać Bogu służąc Mu w doskonałości ewangelicznej. Wszystko zaś, co jest poza tym, nie ma żadnej wartości i nie przyniesie człowiekowi żadnej korzyści” (DGK III, 17,2). Próżna i szkodliwa jest zatem radość z posiadania rodziny, dzieci i małżonka/małżonki, jeśli w ten sposób nie służy się bardziej Bogu. Serce ludzkie zranione grzechem pierworodnym ma wielką skłonność do przywiązania się w nieuporządkowany sposób do rodziny. Przykładem zachęty do oderwania się od dóbr doczesnych niech będzie ów fragment Świętego: „nie należy również radować się z dzieci, z tego że ich jest wiele, że są bogate, obdarzone przymiotami i wdziękami naturalnymi, że dobrze im się powodzi. Jedynie tym można się radować, że służą Bogu” (DGK III, 18,4). Oczywiście talenty mogą przysłużyć się do lepszej służby Bogu, ale życie pokazuje wiele przykładów wykorzystywania talentów do obrażania Boga.
Św. Jan od Krzyża przyznaje, że szkód wynikających z położenia swojej próżnej radości w rodzinie jest niemalże niezmierzona ilość (Por. DGK III, 19,1n). Wymienia m. in.: oddalenie od Boga, nabywanie zła, roztycie duszy, przytępienie umysłu, brak jasności sądu, zranienie grzechem, brak smaku w rzeczach Bożych i ćwiczeniach duchowych, popadanie „w wiele niedoskonałości, niedorzeczności, kaprysów i czczych upodobań”, skierowanie uczuć ku rzeczom światowym, oziębłość, niedbalstwo, opuszczenie Boga, brak troski o własne zbawienie, wzrastanie pożądania i braku zaspokojenia, umieranie z powodu rozpaczy, zmartwień i trosk. Oczywiście powyższe szkody zależne są od stopnia położenia swojej próżnej radości w dobrach doczesnych. Przykład próżnej radości położonej w rodzinie – styl wychowania dzieci, który polega na tym, by dobrze wypaść przed innymi albo pochwalenie się ocenami i osiągnięciami dzieci przed znajomymi, albo zarabianie na utrzymanie dzieci bez spędzania z nimi czasu. Gdy dobra doczesne, a w tym rodzina , przestają być środkami do celu, czyli narzędziami służby Bogu i zjednoczenia z Dawcą tych dóbr, wtedy wszyscy na tym tracą, również rodzina.