Teobańkologia - Niech się Ewangelia niesie!

Pieśń nad pieśniami

Home / Artykuły / Pieśń nad pieśniami

Bóg chce przeżyć z nami namiętną przygodę miłosną.
Pieśń nad pieśniami – księga Starego Testamentu – zaczyna się od pewnego opisu. Oto zakochany niesiony miłością do swojej Ukochanej dostaje skrzydeł, aż skacze po pagórkach, aby spotkać swoją Jedyną. Nie wiem czy kiedyś ktoś z nas był tak zakochany, że ta jego miłość aż tak go uskrzydlała, że skakał po pagórkach. Nie wiem czy ktoś z nas był z nas tak zakochany, że nie tylko szedł do swojej ukochanej, nie tylko jechał do niej, ale biegł do niej i to przez góry.

Następuje gwałtowne zwolnienie akcji. Ukochany już nie biegnie, ale stoi za murem, możemy sobie wyobrazić jak wygląda ta jego twarz z wypiekami, gdy patrzy przez okno szukając wzrokiem ukochanej, patrzy przez kraty. Całą tę akcję opisuje zafascynowana swoim Oblubieńcem zakochana kobieta. Głos zabiera Oblubieniec, opisuje piękno swojej ukochanej, wyraża swoje pragnienia. Czuć w powietrzu ogromną tęsknotę, zniecierpliwienie, pragnienie obecności, spotkania. Ta miłość jest namiętna, burzliwa, uzdalnia do rzeczy trudnych, wręcz niemożliwych, do skakania po pagórkach, biegania przez góry.

Nie potrzeba studiów teologicznych, żeby odkryć, że powyższa scena to obraz miłości Boga do nas, miłości bez granic, szalonej, namiętnej, radykalnej oraz obraz pragnienia Boga, abyśmy go pokochali do szaleństwa, radykalnie i bezbrzeżnie. Bóg chce z nami przeżyć przygodę miłosną, takiej jakiej żadna książka nie opisała, żaden poeta nie wyraził, bo ta miłość będzie niewyrażalna. Wszystkie filmy o miłości przy tym zbledną.

Ta miłość ma moc uczynić każdego z nas, każdego, wolnym od siebie samego, wolnym od tego, jak Ty sam na siebie patrzysz, wolnym od twojego niskiego myślenia na swój temat, miłość Boża przychodzi, aby Cię uwolnić od lęku przed odrzuceniem, uwolnić od wstydu, uwolnić od niskiej samooceny, uwolnić od depresji, uwolnić od nadużyć, uwolnić od nałogów. Kiedy Bóg patrzy na Ciebie, widzi kogoś kogo kocha, widzę kogoś kogo kocham bezgranicznie i szaleńczo, ma Ci tak wiele do ofiarowania, tak wiele łask chce na Ciebie wylać, ma tak wiele miejsc w swoim sercu, do których chcę Cię zabrać ze sobą, ale nie może Cię tam zabrać, jeśli Mu nie pozwolisz się kochać. Ta miłość do Ciebie złamie wszystkie bariery, zburzy wszystkie mury, i ta miłość zgniata lęk, moja miłość nienawidzi lęku, moja miłość będzie walczyć z lękiem, będzie walczyć z lękiem w Tobie, będzie walczyć z lękiem wokół Ciebie, jeśli masz w sobie jakiś lęk, nie musisz go już trzymać w sercu, ponieważ moja DOSKONAŁA MIŁOŚĆ USUWA LĘK. Lęk pojawia się w tych sercach, które nie są mi w pełni oddane, które nie zdecydowały się radykalną miłość i dążą do niej z całych sił. Nie ma lęku tam, gdzie Bóg jestem obecny, tam gdzie króluje, ponieważ JEGO miłość usuwa lęk. Bóg pragnie, abyś się czuł bardzo dobrze z Jego miłością, pragnie, abyś się czuł bardzo dobrze ze sobą, pragnie abyś żyła w obfitości. Tak bardzo pragnę odwzajemnienia Twojej miłości, że wydawać by się mogło, że całe Jego nieskończone, boskie szczęście jest uzależnione od Twojej odpowiedzi na Jego Miłość. Z tej niewyobrażalnej miłości opuścił szczęście na łonie Trójcy, stał się człowiekiem, stanął obok Ciebie, nie chciał pałaców, gorąco pragnął umrzeć za Ciebie na krzyżu, w mękach, które są nieporównywalne z żadnymi ziemskimi cierpieniami, w poczuciu bezsilności, w poczuciu opuszczenia i odrzucenia.

Otwórz serce, otwórz je. Bóg pragnie, aby jedynym Twoim zajęciem była słodycz kochania. Chrystus przybiega do Ciebie, zagląda przez okno, patrzy przez postać chleba i pyta – czy chcesz mnie kochać, umiłowana moja, gołąbko moja, pokaż mi swoją twarz, daj mi usłyszeć Twój głos, nadstaw uszy, mam Ci wiele do powiedzenia. Może nie chcesz, bo masz w Twojej ocenie za dużo do stracenia, może nie chcesz, bo się boisz. Otwórz się jednak na to, czego najbardziej pragniesz…